Spacer
warsztaty z grupą 10 uczestników

2007, Krytyka Polityczna, REDakcja, ulica Chmielna - Hotel Intercontinental, Warszawa


Spacer

Kamera: Lech Molski, Rafał Żurek
Zdjęcia: Kuba Dąbrowski
Dźwięk: Ignacy Strączek
Pomoc w prowadzeniu grupy: Agnieszka Katana, Jan Modzelewski







W odpowiedzi na zaproszenie redakcji Krytyki Politycznej, 4 października 2007 grupa 10 osób, w większości członków redakcji Krytyki Politycznej poszła wraz z artystką na spacer po Warszawie.

Uczestnicy mieli kaptury na głowie, praktycznie uniemożliwiające widzenie i orientację w przestrzeni oraz słuchawki na uszach transmitujące nieco zmodyfikowane dźwięki z otoczenia. Szli bardzo powoli, prowadzeni przez artystkę, trzymając się za ręce. Zazwyczaj grupa formowała długi szereg, który rozbijała każda przeszkoda, jak schody do przejścia podziemnego czy zapory dla samochodów. Trasa prowadziła od siedziby redakcji Krytyki przy ulicy Chmielnej ....., przez przejście podziemne pod ulicą Marszałkowską, park koło Pałacu Kultury, aż po ulicę Emilii Plater - gdzie uczestnicy zatrzymali się na moment przed Hotelem Intercontinental. Następnie grupa przeszła hotelowymi korytarzami do windy towarowej i wjechała na 36 piętro hotelu. Dziesięć ostatnich pięter pokonanych zostało pieszo. Największym problemem było wejście na dach, droga prowadziła wąskimi korytarzami, koło serwerów, instalacji technicznych i sanitarnych, aż do niewielkich drzwi. Drzwi były umieszczone na tyle wysoko, że trzeba było wykonać spory krok w dół żeby stopami dotknąć dachu, a dalej pokonać specjalne zabezpieczenia sięgające kolan. Kiedy wszyscy uczestnicy dotarli na dach, zostali poproszeni o zdjęcie kapturów i przed ich oczami ukazala się panorama Warszawy.

“Moją pierwszą intuicją była chęć zobaczenia ludzi z Krytyki w kontekście innym niż redakcja na Chmielnej - zobaczenia ich relacji sprowokowanych innymi niż zazwyczaj warunkami - bez hierarchii, bez kontekstu redakcji, w sytuacji granicznej. Sama chciałam pokonać dystans jaki mnie, mimo współpracy, od nich dzieli. Myślę tutaj o kontakcie wprost, mocnym i bezpośrednim, który tylko wtedy się wydarza, kiedy ludzie rezygnują z całej władzy jaką mają, kiedy stają się zupełnie bezbronni. (...) Najistotniejszy w tej akcji był stan bezbronności. Moment, w którym ludzie nie wiedzą jak się zachować i co zrobić, kiedy każdy musi wymyśleć jakieś gesty lub instynktownie zareagować na sytuację, dla której nie ma kodów, która nie jest związana z żadnymi rytuałami czy skryptami. Potrzeba odwagi, żeby na taką sytuację się zdecydować, odsłonić się. Wtedy ludzie zaczynają w pewnym sensie budować od nowa relacje, dotykać się w odsłonięte miejsca. Zdarzają się niezręczności, niektórzy się boją. I wtedy wydaje mi się, że są naprawdę ludźmi."

(z wywiadu dla Gazety Wyborczej)

 

 
english version
powrót do strony głównej
powrót do strony głównej

Palma mnie przerosla, rozmowa z Dorotą Jarecką

Rzeczywistość milionpostaciowa,
rozmowa z Magdą Pustołą